9 największych zagrożeń dla firm zlecających pozycjonowanie i jak ich uniknąć!

9 największych zagrożeń dla firm zlecających pozycjonowanie i jak ich uniknąć!

Artykuł zaktualizowany 10.2023

Być może masz już złe doświadczenia z firmami pozycjonującymi i jesteś na nie wściekły. A może dopiero chcesz to zlecić, ale masz pewne obawy. Jako przedsiębiorca też inwestuję w swoją firmę i wiem, że zawsze trzeba przemyśleć każdą inwestycję, bo to przecież ciężko zarobione przeze mnie pieniądze, które powinny przynieść dodatkowy dochód, a nie straty.

Zapewne po Twojej głowie krążą myśli: “a co, jeśli to nie zadziała?”, “firma nic nie będzie robić, tylko brać kasę”, “sytuacja strony będzie jeszcze gorsza, niż jest teraz”. Pewnie stracisz zainwestowane pieniądze i czas, w którym Twoja strona mogłaby generować ruch z Google, oraz zyski dla Twojej firmy.

Rozumiem obiekcje, ale nie możesz dłużej czekać i niczego nie robić w kwestii pozycjonowania Twojej strony. Każdy dzień zwłoki działa na Twoją niekorzyść. Koszty pozycjonowania  Twojej strony wzrosną i jeszcze trudniej będzie Ci podjąć tę decyzję.


Jeśli chcesz mieć więcej ruchu na Twojej stronie i chcesz więcej na niej zarabiać, nie możesz bagatelizować słabych pozycji Twojej strony w Google.

W dzisiejszym artykule wymienię 9 największych zagrożeń dla firm zlecających pozycjonowanie i postaram się odpowiedzieć na pytanie: “Jak ich uniknąć?”.

Dostępny również na Spotify >>.

1. Nikt nie będzie pozycjonował Twojej strony

Jedną z największych obaw przedsiębiorców jest to, że firma pozycjonująca będzie brała pieniądze co miesiąc za realizację usługi, ale ograniczy się tylko do monitorowania pozycji strony w Google i stwierdzi, że na wyniki trzeba poczekać.

Przykro to pisać, ale rzeczywiście takie sytuacje na rynku się zdarzają, choć nie powinny mieć miejsca. Płacisz swoje ciężko zarobione pieniądze, a ktoś je bierze, nie robiąc zupełnie niczego.

Jak się przed tym zabezpieczyć?

Jeszcze przed podjęciem współpracy z firmą pozycjonującą warto ustalić, co konkretnie firma będzie robić w ramach miesięcznej opłaty. Zaznaczam: konkretnie, a nie ogólnie, aby móc ją później z tego rozliczać.

Druga sprawa: jak będą wyglądały miesięczne raporty SEO. Czy będą to tylko pozycje strony na frazy, czy też może przykłady linków pozyskanych w ostatnim miesiącu, lista wdrożonych poprawek optymalizacyjnych… Jak widzisz, już na tym etapie pojawia się światełko w tunelu, gdy zaczynasz dostrzegać, że można kontrolować firmę pozycjonującą.

Więcej o raportach seo możesz przeczytać w moich 2 poniższych artykułach:

“Raporty seo – czego możesz w nich oczekiwać”,

“Google Data Studio – czyli jak zautomatyzować raporty”.

Mam dość rozbudowane raporty (zawierają kilkanaście stron). Skupiam się w nich przede wszystkim na pokazaniu wzrostu widoczności strony w Top10 Google, jego wpływie na ruch i przychody do miesiąca poprzedniego i tego samego miesiąca sprzed roku. Dlaczego?

Może być tak, że pozycje strony rosną, ale to zupełnie nie przekłada się na zwiększenie ruchu. Może być to związane z wybraniem złych fraz kluczowych do pozycjonowania, zatem samo poprawienie pozycji strony nie musi zadowolić klienta.

Może się zdarzyć, że mimo wysokich pozycji ruch z Google nie wzrasta, bo… biznes jest sezonowy. Będziesz miał wysoko wypozycjonowaną stronę z prezentami gwiazdkowymi, ale w czerwcu nikt ich nie szuka, przez co ruch na stronie wcale nie wzrośnie.

Podsumowując: te trzy elementy, poprawa widoczności strony w Google, zwiększanie ruchu i przychodów z Google dają pogląd na skuteczność prowadzonych działań. Najlepiej jeśli efekt będzie we wszystkich tych obszarach. Dodajmy jednak, że nie zawsze tak będzie. 

Na życzenie klientów przesyłam jeszcze dodatkowy raport z pozycji strony na frazy, przykładowe linki oraz informacje o tym, na czym w danym miesiącu będziemy się skupiać. 

Jeśli masz zamiar zlecać SEO, warto żebyś choć “liznął” trochę wiedzy na temat pozycjonowania, dlatego zapraszam do archiwum >>, gdzie znajdziesz linki do wszystkich postów na tym blogu.

2. Strona spadnie na jeszcze dalsze pozycje w Google, niż była

Kolejna wątpliwość: czy firma pozycjonerska nie będzie spamować Twojej strony, przez co jej pozycje spadną na jeszcze dalsze miejsce niż obecnie. Wiele osób obawia się filtrów od Google za pozyskiwanie przez agencję słabej jakości linków do stron klientów czy za inne niekorzystne działania.

Z doświadczenia wiem, że obawa jest słuszna. Wielokrotnie analizowałem linki pozyskiwane przez agencje SEO do stron klientów i najczęściej (poza ukrytymi zapleczami) były wśród nich te najtańsze, czyli linki z katalogów stron, komentarzy na blogach, forach, profilach… Jeśli są tematyczne, z Polski i nie stanowią większości linków, to jeszcze ok. Pytanie tylko, czy odpowiednio płacimy. Ale jeśli są to nietematyczne, spamerskie linki, rzeczywiście pojawia się problem.

Podstawową rzeczą, którą możesz zrobić (jeśli tylko agencja SEO się zgodzi), to oczywiście prosić o linki w comiesięcznych raportach. Jeśli nie, to jedynym rozwiązaniem jest pobranie linków z Google Search Console i płatnych narzędzi, np. Majestic Seo czy Ahrefs, i ich przeanalizowanie. Dlaczego dane aż z trzech narzędzi? Dlatego, że każde z nich poda Ci inne informacje o linkach, dzięki posiadaniu własnych baz danych.

Jeśli masz dużą wiedzę na temat SEO, możesz dokonać automatycznej analizy za pomocą narzędzia Search Auditor. Jeśli nie, to proponuję pobrać raport z wyżej wspomnianych narzędzi (bez problemu w sieci je kupisz), jeden link na domenę, abyś miał mniej do analizowania. Przykład mojego bloga to ponad 12 tysięcy linków, ale tylko ze 113 domen. Te 113 stron należałoby sprawdzić choćby ręcznie, wchodząc na nie i weryfikując skąd pochodzi link. Jest to dość pobieżne sprawdzenie, ale lepsze to niż nic.

Moim zdaniem taka kontrola raz na kilka miesięcy jest jak najbardziej wskazana. Oczywiście, jeśli nie masz na to czasu, warto poprosić innego pozycjonera o weryfikację działań firmy, która prowadzi dla Ciebie działania SEO.

3. Czy to w ogóle zadziała?

Nikt nie da Ci realnej gwarancji, że wypozycjonuje Twoją stronę. Nikt nie ma umowy z Google! Co więcej, klienci, którzy chcą, bym pozycjonował ich strony, piszą do mnie: “Sławek, wiem, o co chodzi. Gdybyś mi obiecał Top 10 w 2 miesiące, to już byśmy nie rozmawiali”. Gdy czytasz takie słowa, już wiesz, że ktoś tej osobie składał takie obietnice i ją zawiódł. Przykre są tego typu doświadczenia, ale przynajmniej wiem, że jest to osoba bardziej świadoma, na czym polega usługa pozycjonowania stron.

Wybierając do współpracy specjalistę SEO, musisz ufać, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby wypozycjonować Twoją stronę.

Oczywiście możesz poprosić o przykłady wypozycjonowanych stron klientów, ale po pierwsze może ich chronić NDA (klauzula poufności), a po drugie strona stronie nierówna i to, że firma wypozycjonowała stronę A, nie znaczy, że wypozycjonuje stronę B. Dodatkowo to, co było już robione w kwestii SEO dla strony w poprzednich latach, też może mieć spory wpływ na to, czy strona teraz będzie się dobrze pozycjonowała, czy też nie.

Ja też nigdy nikomu nie gwarantuję żadnych efektów, bo przy ciągle zmieniającym się algorytmie Google, trudno je przewidzieć. Pracuję jednak tak, aby klient, w sytuacji gdy powie: “sprawdzam, pokaż nam, co zrobiłeś”, był mile zaskoczony, a nie zniesmaczony.

4. Zbankrutujesz, zanim doczekasz się efektów

Tutaj nie ma co owijać w bawełnę. Usługa pozycjonowania to długofalowa inwestycja w Twój biznes. Maraton a nie bieg na 100 metrów. Nie daj się nabrać na informacje o szybkich efektach i zwrocie z inwestycji, bo to trwa. W pierwszych 3 miesiącach powinny pojawić się już jakieś efekty, a po pół roku można wyciągać pierwsze wnioski. Dlatego firmy podpisują tak długie umowy, ale o tym w kolejnym punkcie.

W przetłumaczonym z Ahrefs artykule: “Jak długo trwa pozycjonowanie w Google” autorzy stwierdzili na podstawie przebadanych 2 mln nowych stron, że tylko około 5% z nich trafiło do Top 10 w pierwszym roku.

Większość firm unika modelu za efekt, czyli “jak będą wyniki, to zapłacisz, a dopóki ich nie ma, nie płacisz nic”. To relikt przeszłości.

Obecny model zakłada stały, comiesięczny abonament, w ramach którego firma pozycjonująca wykonuje pewne działania, aby poprawić pozycję strony klienta w wynikach wyszukiwania Google. Niestety, w ramach umowy nie ma żadnych gwarancji. Stąd obawy, czy klient dotrwa finansowo do czasu zwrotu z tej inwestycji. SEO stało się usługą bardziej ekskluzywną.

Więcej o modelach rozliczeniowych w seo przeczytasz w artykule: “Modele rozliczeniowe w seo”.

Odmówiłem usługi pozycjonowania, ale się uparł

Jakiś czas temu zgłosił się do mnie klient z prośbą o ofertę pozycjonowania strony, twierdząc, że AdWords jest drogie i woli SEO. Gdy przesłałem wycenę, stwierdził, że jest za drogo i nie wie, czy będzie go stać. Sam stwierdziłem, że to nie ma sensu, bo na efekty trzeba będzie poczekać i lepiej jednak wydać pieniądze na AdWords, gdzie efekt jest natychmiastowy.

Klient, mimo mojej odmowy, bardzo naciskał i w końcu się zgodziłem, choć wewnętrznie nie do końca byłem pewien, czy dobrze robię. Raptem po 2 miesiącach (marzec, kwiecień) klient zrezygnował, bo nie miał pieniędzy na dalsze opłacanie usługi.

Sytuacja miała jeszcze dalszy ciąg, który mile zaskoczył mnie i klienta chyba również, bo już nigdy mi nie odpisał (być może w obawie, że będę chciał jeszcze jakieś wynagrodzenie). Zaraz po zakończeniu współpracy pojawiły się efekty moich działań, poprawiając widoczność strony z 5 fraz w Top 10 na blisko 100 i zwiększając liczbę wizyt z Google z 400-450 miesięcznie do ponad 2 tysięcy. A ja dopiero zacząłem się rozkręcać 🙂

Linki potrzebowały czasu, aby się zaindeksować i dać moc stronie.

Wykres liniowy pokazujący gwałtowny wzrost rankingów od końca 2016 do 2017 r. dla dwóch kategorii: „TOP 3” i „TOP 10”. Tło zawiera wyblakłe logo „SENUTO”. Linie zaczynają się nisko i znacznie rosną, osiągając szczyt w połowie 2017 r.

Oczywiście sytuacja u każdego klienta wygląda inaczej.

5. Umowy długookresowe

Wiele osób narzeka na długie umowy, zawierane na 12, 24 czy nawet 36 miesięcy. Też nie lubię tak długich zobowiązań, ale jak widać w powyższym przykładzie, nie jest to bezpodstawne. Oczywiście, jeśli ktoś niczego nie robi przez 12 miesięcy, kiepsko to wygląda. Ale jeśli traktuje klienta poważnie, nastawia się na długofalową współpracę i zarobki dopiero po dłuższym okresie inwestycji.

Same umowy na dłuższe okresy to taki znany haczyk, stosowany przez duże agencje. Pozycjonowanie przez pierwsze 3 miesiące za 0 zł i dopisek małym druczkiem: “umowa na 24 miesiące”.

Nie winię tutaj wyłącznie agencji, bo klient powinien dokładnie czytać umowę. Świeży klient nie zawsze jest jednak świadom, w co się pakuje i liczy, że agencja zrobi dobrą robotę. W razie, gdyby delikwent chciał zrezygnować ze współpracy przed upływem terminu obowiązywania umowy, czeka na niego rzesza prawników z agencji.

Jedyną radą w tej sytuacji jest zawieranie umów z zaufanymi podwykonawcami, dokładne czytanie umowy (jaki jest okres jej obowiązywania i czy są opcje jej wcześniejszego rozwiązania, np. w przypadku braku efektów w pozycjonowaniu).

Uważam, że podpisanie umowy na 2 czy 3 lata, z zupełnie nieznanym wykonawcą, jest obarczone bardzo dużym ryzykiem. Myślę, że dopiero po pół roku czy roku dobrej współpracy można by było się na taki krok zdecydować, tylko pytanie po co?

Ja podpisuję umowy na czas nieokreślony z 1-miesięcznym okresem wypowiedzenia. Dzięki temu klient ma możliwość szybkiego jej rozwiązania i nie musimy się ciągać po sądach. Działa to na korzyść klienta, a mi zależy, aby świadczyć usługę na jak najwyższym poziomie przez cały czas, aby klient z niej nie zrezygnował.

6. Duża, “poważna” firma

Wiele osób postanawia skorzystać z ofert dużych, “poważnych” firm, które mają w swoim portfolio sporą liczbę klientów. To w ich mniemaniu świadczy o wysokiej jakości usług.

A tu dwie wypowiedzi z ostatnio przeprowadzonej ankiety:

“Sparzyłem się kilka razy, podpisując umowę z wydawałoby się poważnymi firmami SEO.”

“Przerobiłem kilka niby-poważnych firm, namawiali, że jak to będzie zajebiście, no i oni są lepsi, a potem okazywało się, że płaci się niemałe pieniądze co miesiąc, a po roku czasu zero efektu.”

Z większością dużych firm jest jeden poważny problem: idą na masówkę. Nieważna jest jakość działań prowadzonych dla klienta, ważne jest, żeby handlowiec pozyskał nowego.

Z zapytań wysyłanych do mnie wiem, że coraz więcej osób, szczególnie tych po przejściach z dużymi agencjami, szuka do współpracy freelancera. Nawet, jeśli odmawiam współpracy i chcę polecić kogoś innego, to klient pyta, czy polecam agencję, czy freelancera.

Ale wiesz, jak to jest. W Internecie chętnie pisze się o tym, co złe, a nie o tym, co dobre. Stąd też przez niezadowolonych klientów, mam trochę wypaczony wizerunek agencji. Mimo wszystko uważam, że warto wygooglować nazwę firmy + opinie i sprawdzić, czy nie ma setek komentarzy niezadowolonych klientów. To tak, jak sprawdzenie opinii sprzedawcy na Allegro, gdy cokolwiek kupujesz. A i jeszcze jedno: freelancer wcale nie jest gwarantem dobrze wykonanej roboty.

Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, że sam wybieram klientów, z którymi współpracuję. Biorę takie projekty, które z jakichś powodów mnie zainteresowały i mają budżet, z którym można coś sensownego zrobić. Dzięki temu mocno ograniczam liczbę obsługiwanych klientów.

7. Będziesz królikiem doświadczalnym seo’wca

SEO’wiec to samouk. Tego nie uczą w szkole. Każdy zdobywa doświadczenie na własnych projektach lub projektach klientów. Oczywiście SEO to w pewnym stopniu improwizacja, bo algorytmy ciągle się zmieniają, a my cały czas musimy się dokształcać i testować nowe sposoby.

Pytanie brzmi: na ile doświadczona jest osoba, której zlecasz pozycjonowanie Twojej strony? Z iloma stronami miała już do czynienia? Ile z nich wypozycjonowała, a ile stron, fraz pozycjonuje obecnie?

Jeśli nie masz zaufania do tej osoby, warto o to podpytać. Dodatkowo pozycjoner może będzie w stanie podać Ci adresy pozycjonowanych stron, choć tutaj trzeba mieć już pewne doświadczenie, aby ocenić, jak strona jest pozycjonowana, a pozycjonerów często obowiązuje umowa poufności.

8. Wysoki koszt usługi

Jak wcześniej wspomniałem, SEO należy traktować jako inwestycję, która zwróci się, powiedzmy nie szybciej niż po roku, więc w tej perspektywie rzeczywiście kwota jest całkiem spora.

Budżety po kilkaset złotych miesięcznie, należą już do przeszłości. Jak nic przypomniała mi się sytuacja, o której pisałem kiedyś w newsletterze, gdy agencja SEO brała 500 zł netto miesięcznie za pozycjonowanie strony klienta na nazwę jego firmy 🙂

Przeciętny pozycjonowany sklep internetowy musi zapłacić kilka tysięcy złotych miesięcznie za pozycjonowanie  strony, a zwrot przyjdzie dopiero za jakiś czas. Nie każdego przedsiębiorcę na to stać.

A może by tak pozycjonowanie z Allegro, Groupon innych serwisów ogłoszeniowych?

Na Twoim miejscu byłbym bardzo ostrożny. Możesz tutaj trafić na osobę zupełnie świeżą, która bardziej zaszkodzi Twojej stronie, niż pomoże. Oczywiście jak zawsze nie jest to regułą, ale takie prawdopodobieństwo jest większe właśnie na Allegro czy w serwisach ogłoszeniowych.

Nie ma tutaj prostego rozwiązania.

Jak dobrze pamiętam, w 2007 byłem w dokładnie tej samej sytuacji, bo szukałem kogoś, kto zajmie się pozycjonowaniem mojego serwisu ogłoszeniowego. Gdy zobaczyłem wycenę właśnie z Allegro, postanowiłem zrobić to samodzielnie i po kilku miesiącach udało się, choć nie ukrywam, że wtedy SEO było łatwiejsze. Jest to jedna z dróg, którą możesz podążać i dla takich właśnie osób od lat piszę blog, prowadzę webinary, przygotowuję materiały szkoleniowe…

Druga droga to pójście w PPC, czyli reklamy AdWords, płatne za kliknięcie. Tu efekt uzyskasz natychmiastowo, ale musisz się liczyć ze sporym comiesięcznym kosztem.

Ja sam nie biorę projektów z budżetem niższym niż 2500 zł netto miesięcznie. Dzięki temu mogę spokojnie działać i planować kolejne działania bez obaw, czy zmieścimy się w budżecie z pracami, jakie moim zdaniem należy zrealizować. Poza tym część działań wymaga takiej samej pracy, przy projekcie za 1000 zł i 5000 zł.

Zarobek pozycjonera to % od całego budżetu projektu i jasne jest, że jeśli mam budżet 1000 zł, to uwzględnia on nie tylko mój zarobek, ale np. copywritera, webmastera, research miejsc na linki, koszt pozyskania linków, przygotowanie raportu SEO, koszty narzędzi… i im wyższa kwota, tym na więcej działań możemy sobie pozwolić.

9. Strona zniknie z Google po zakończeniu współpracy

Wiele osób obawia się, że gdy zakończą współpracę z agencją SEO, ich strona spadnie w wynikach Google. Muszę przyznać, że obawa jest słuszna, aczkolwiek niekoniecznie musi wynikać ze złośliwości firmy.

Jeśli strona jest optymalizowana przez agencję seo i regularnie linkowana, powinna po jakimś czasie zacząć poprawiać swoją widoczność w Google. Nawet gdy witryna zostanie już wypozycjonowana, wcale nie oznacza to, że firma pozycjonująca niczego już nie robi, choć oczywiście może i tak być. Konkurencja nie śpi, więc aby utrzymać pozycję, należy cały czas pracować nad jej optymalizacją, pozyskiwaniem linków, poprawą treści…

Jest naturalne w takiej sytuacji, że jeśli klient zrezygnuje, prace zostaną wstrzymane i konkurencja z czasem przeskoczy tę stronę w Google. W zależności od tego, jak aktywnie ta konkurencja działa, to nastąpi prędzej czy później.

Warto zaznaczyć, że poza tym, że nasza witryna nie jest już promowana, to część linków może zacząć wygasać, przez co widmo spadku staje się jeszcze bardziej realne, nawet gdy konkurencja nie będzie niczego robiła. Pamiętaj, że utrzymanie pozyskanych dla Ciebie linków to też jest koszt.

Jako przykład niech posłużą katalogi stron, które kiedyś były wykorzystywane w masowy sposób. Wiele z nich przestało działać, a właściciele stron stracili przez to mnóstwo linków i pozycje ich stron leciały na łeb, na szyję.

Oczywiście może być tak, że agencja SEO po zakończeniu współpracy po prostu usunie wszelkie pozyskane linki, aczkolwiek moim zdaniem, zależy to od ich źródeł. Jeśli jest to głównie własne zaplecze SEO, wówczas podejrzewam, że większość rzeczywiście automatycznie je usunie, a spadki będą bardzo szybkie i drastyczne. Linków z zewnętrznych źródeł raczej nie będzie opłacało się usuwać, ze względu na zbyt dużą pracochłonność tego działania.

W czasach gdy płaciło się za efekty, kiedy klient rezygnował, firma pozycjonująca naturalnie likwidowała linki, aby klient te efekty utracił. Podejrzewam, że firmy mogły się pokusić o usunięcie jak największej liczby linków, nawet z zewnętrznych źródeł, aby klient to jeszcze bardziej odczuł. Obecnie, gdy pozycjonerom płaci się stały abonament za czas przeznaczony na projekt, czyli m.in. pozyskane linki, ich usuwanie wydaje się być nieetyczne. Coraz więcej SEO’wców korzysta też z zewnętrznych źródeł linków poza własnym zapleczem i ich usunięcie, to tak naprawdę spora dodatkowa praca dla pozycjonera, co moim zdaniem nie ma wielkiego sensu.

Osobiście nie bazuję na własnym zapleczu, a linkach zewnętrznych firm czy osób prywatnych. Każdorazowa ingerencja w taki link to dla nas koszt, więc nie mamy w tym interesu, aby je usuwać. Po zakończeniu współpracy, naturalnie nie opłacamy już ich i z czasem jakiś niewielki ich % zacznie znikać. Obrazek z punktu 5 jest świetnym dowodem na to, że efekty pozycjonowania utrzymują się jeszcze przez długi czas.

Rezygnacja ze współpracy nie oznacza automatycznie drastycznych spadków, ale faktycznie mogą się one pojawić.

Jeśli jesteś zainteresowany pozycjonowaniem Twojej strony przeze mnie, zapraszam na bezpłatną konsultację.

Chcesz poprawić pozycje, zwiększyć ruch i przychody z Twojej strony za pomocą seo? Zapisz się teraz na bezpłatną konsultację, lub sprawdź moją ofertę na pozycjonowanie.

Bezpłatna konsultacjaOferta pozycjonowania

Podsumowanie

Zanim pomyślisz poważnie o zleceniu SEO, zastanów się, czy jesteś gotowy na co najmniej 6-12 miesięczną inwestycję. Pamiętaj, abyś nie ufał nachalnym sprzedawcom, którzy obiecują Top 10 w 2 miesiące i bardzo ważne, abyś sprawdził na ile podpisujesz umowę oraz w jakiej sytuacji możesz ją wypowiedzieć.

Przedsiębiorcy, borykający się z problemem zatrudnienia agencji SEO, mają twardy orzech do zgryzienia, bo usługa w dużej mierze opiera się na zaufaniu. Z tego względu koniecznie powinieneś wybierać wykonawcę, do którego masz zaufanie, choćby kosztem wyższych cen. Złej jakości pozycjonowanie może zakończyć się nawet koniecznością zmiany domeny, a niewiele firm jest na to gotowych.

Gdy już zdecydowałeś się na współpracę, staraj się trzymać rękę na pulsie, weryfikując od czasu do czasu pozyskiwane przez specjalistę linki, a także dostarczane raporty SEO.

Wiele osób woli zlecić SEO, aby mieć problem z głowy, ale niestety bardzo często okazuje się, że może to być dopiero początek wielu problemów przy współpracy z agencją.

Z mojego doświadczenia wynika, że transparentność jest kluczem do długiej i owocnej współpracy, aczkolwiek każdy klient jest inny. Jeden oczekuje regularnych, szczegółowych raportów, inny nawet do nich nie zajrzy i najważniejsze dla niego jest to, czy są efekty. Ja chętnie dostosowuję się do klientów, tworzę dodatkowe raporty na ich życzenie, jeśli jest taka potrzeba.

Powyższy artykuł powstał na podstawie przeprowadzonej ankiety. Wybrałem z niej te najczęściej pojawiające się obawy przedsiębiorców przed zleceniem pozycjonowania. Jeśli masz inne obawy, koniecznie napisz o nich w komentarzu poniżej.

o autorze

Sławomir Gdak

"Pomagam właścicielom małych i średnich firm w generowaniu ruchu z wyszukiwarek, aby ich biznes był stabilniejszy i bardziej dochodowy, za pomocą każdego rodzaju produktów i usług, jakie w danym momencie pozwalają mi ten cel realizować najlepiej."

52 komentarze

napisz komentarz
  • Bardzo rzeczowy artykuł – po 10 latach współpracy (jako klient) z “seo’wcami” i agencjami (pozycjonowanie lokalne usług) spotkałem się ze wszystkimi zagadnieniami 🙂 od budżetów 30zł za hasło, masowych linków, obiecanek, “znanej” agencji (której nazwy nie wymienię:) która nic nie robiła przez rok, po agencje, z którymi chętnie chciałbym współpracować, ale budżety są nieosiągalne przy tego typu usługach (nie zwrócą się).

    Dla mnie największym problemem jest fakt, że dobrzy/najlepsi SEO’wcy w dzisiejszej dobie trudnego pozycjonowania nie chcą bawić się w lokalne pozycjonowanie i wolą wchodzić w tematy wysokobudżetowe, np. sklepów internetowych. Wiele takich odpowiedzi dostawałem od agencji/SEOwców na etapie szukania oferty.

    Podpisuję się w 100%, że rynek SEO stał się ekskluzywny i nie dla każdego – trzeba liczyć się ze znacznym budżetem, a przy dzisiejszej konkurencyjności fraz efekty mogą być niesatysfakcjonujące. 10 lat temu miałem 2 konkurentów pozycjonujących się. Dziś jest to 20-30 walczących o Top10.

    Ja postawiłem na współpracę ze sprawdzonym, ale droższym SEO’wcem + mocny content na stronie.
    I to się sprawdza.

    • Ja po 3 latach z agencjami z Poznania zrezygnowałem z tej formy współpracy (pozycjonowali moją stronę) – akurat trafiłem na dwie firmy, na które nie życzyłbym nikomu trafić.
      Po tych wydarzeniach najzwyczajniej w świecie ciężko mi uwierzyć w korporacyjno-teoretyczne-marketingowe podejście. Podsumowaniem współpracy z jedną z agencji może być to, że przez okres wypowiedzenia nie robili nic (nie pozyskali żadnego linku), a jeszcze dopłaciłem im parę zł, aby rozwiązać wcześniej umowę. Nie znając nikogo zaufanego, postanowiłem sam pozycjonować stronę, m.in. po kursie Sławka. Obecnie moje priorytetowe frazy lokalne są w top 2, a jedna ogólnopolska fraza (duża jak na moją branżę, 590 wyszukiwań miesięcznie) jest na miejscu 3. Zgadzam się z Tobą, że SEO staje się ekskluzywnymi usługami, ale na dłuższa metę dobrze że tak się dzieje.